Łuk Poe Lang Cobra Protex 55 lb - recenzja

Odkąd sięgam pamięcią, zawsze z zaciekawieniem podchodziłem do tematyki łuków. Czy to oglądając Robin Hooda, Bravheart'a czy letnie igrzyska olimpijskie. Zdarzyło mi się kilka razy postrzelać, ale nigdy tematu mocniej nie zgłębiłem. Postanowiłem więc odezwać się do Militariów i to zmienić. Tym oto sposobem prezentuję Wam recenzję łuku bloczkowego Poe Lang Cobra Protex. Ustalmy jednak na samym początku, że tekst jest pisany przez laika dopiero zaczynającego przygodę z tym sportem. 




Na początek - skąd pomysł akurat na model bloczkowym. Typ ten charakteryzuje zastosowanie bloczków w systemie naciągu. Skutkuje to tym, że samo naciągnięcie cięciwy wymaga większej siły, ale po dojściu do pewnego punktu nasz wkład diametralnie spada (współczynnik 'let off'). Tutaj wynosi on 65 procent co oznacza, że o tyle mniej energii musimy włożyć w utrzymanie naciągniętej cięciwy. Możemy wtedy swobodnie (i dłużej) celować, tym samym znacząco się nie męcząc, a strzałę wypuścić z maksymalną siłą. 





Wymiary:

  • długość łuku - 101,6 cm
  • długość naciągu - 73,66 cm
  • masa - 1620 g

W zestawie, oprócz łuku i instrukcji (bardzo ubogiej)  znajdziemy celownik oraz podstawkę pod strzałę. Od razu zaznaczę, że są to akcesoria bardzo podstawowe, dobre jedynie na początek przygody ze strzelectwem. Jeśli wiążecie z nim dłuższe plany, szybko zainwestujecie w lepsze dodatki (szczególnie podstawkę, która jest po prostu plastikowa i 'badziewna' ;) ).


Ale nie o akcesoriach mowa, a o łuku właściwym.


Samo wykonanie jest bardzo porządne. Metalowy majdan oraz ramiona z włókna szklanego dają poczucie stabilności i bezpieczeństwa, a dłuższa eksploatacja nie odcisnęła na konstrukcji większego piętna. 







Dłoń spoczywa na wyprofilowanym, antypoślizgowym uchwycie. 



Siła naciągu to 55 funtów. Bardzo dużo. 
Warto to wziąć pod uwagę, bo naciągnięcie cięciwy wymaga nie lada siły i kilka osób poległo już na samym początku. Zdecydowanie model dla dorosłych, ew. starszej młodzieży. 





Coś za coś. Siła naciągu przekłada się na maksymalną prędkość wylotową strzały, która wynosi tutaj 206 FPS. W przeliczeniu na prędkość daje nam...  226 km / h. Czy udało mi się osiągnąć taką wartość? Powątpiewam, ale Poe Lang potrafi miotać strzały z naprawdę dużą mocą na spore odległości. 





Pora na praktykę. 



Pierwsze rady - kupcie karwasz (nawet najtańszy) oraz spust. Brak pierwszego odczujecie szybko w postaci wielkiego krwiaka na całej długości przedramienia. Brak drugiego skutkuje obolałymi opuszkami palców po kilku strzałach. 


Kolejne - zainwestujcie w dobrą tarcze. Ja kombinowałem z różnymi wariacjami. Z początku waliłem wprost w płytę pilśniową co nie skończyło się najlepiej dla strzał. Po prostu się rozleciały po trafieniu pod kątem / w twardszy element. 


Kolejnym patentem było pudło wypełnione kartonami i szmatami. Tu poszło lepiej, chociaż zdarzało się, że strzały wchodziły po same lotki, często je uszkadzając. Przy częstszym strzelaniu warto kupić tarczę czy kostkę. 


Początki były trudne. Duża siła naciągu potrafi być przeszkodzą dla amatorów i wymaga odrobiny ćwiczeń (i rozgrzewki!) aby nie przeszkadzała. Z czasem było co raz lepiej.


Atutem modelu Cobra jest powtarzalność strzałów. Przy dobrym ustawieniu celownika i odrobinie praktyki potrafimy świadomie miotać strzały raz po raz do małego celu. 



Co by nie mówić, dużo radości dała mi moc łuku. Strzały wychodzą z naprawdę dużą prędkością, co pozwala na zwiększanie dystansu nawet do kilkudziesięciu metrów. Minusy? Po spudłowaniu często możemy pożegnać się ze strzałą, która potrafi wbić się bardzo głęboko w ziemię. 

Strzały również do kupienia w sklepie Militaria.pl


W związku z powyższym zaznaczyć muszę, że nie jest to zabawka i wymaga naprawdę dużej ostrożności. Zarówno przy samym strzelaniu jak i doborze miejsca. Najlepsze będzie takie, gdzie za  celem znajdzie się naturalna przeszkoda, jak pagórek czy gęste drzewa. Oczywiście z dala od ludzi. 
Jedna z moich strzał, po rykoszecie od celu, wbiła się w świeżą, grubą sosnę na około 10 cm. Może to świadczyć o mocy łuku. 




Sprzęt kosztuje, po promocyjnej cenie, 289 zł (MILITARIA). Aktualnie niedostępny. Jest to bardzo przystępna cena na początek przygody z łucznictwem.


Podsumowując, Poe Lang Cobra to świetny sprzęt dla amatorów i średnio zaawansowanych łuczników. Bardzo dobry system bloczkowy sprawi nam duża radość ze strzelania, a solidne wykonanie pozwoli na trening przez długie lata. Przeszkodą nie do przeskoczenia może być dla niektórych spora siła naciągu więc warto to sprawdzić przed zakupem. Na początek - świetny wybór.



PLUSY:

+ solidne wykonanie
+ cena
+ powtarzalność strzałów
+ duża moc

MINUSY:

- średniej jakości akcesoria
- dla niektórych zbyt duża siła naciągu

Komentarze

  1. Witam
    Mam pytanie. Ostatnio zakupiłem ten łuk i mam problem ze strzałami. Ich lotka po wystrzale staje się pofalowana. Czy to ja coś źle robię czy to tak ma być ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli używasz takiego osprzętu pod strzałę to tak będzie, no i jak myślę powinieneś zwrócić uwagę na to by czerwona lotka była od strony zewnętrznej a nie kabla.

    OdpowiedzUsuń
  3. xD Słynna Cobra tak pogardzana w światku. Do markowego bloczka ma się jak maluch do mercedesa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do minusów należy dodać stalowe kable, mierna kultura pracy, mizerne osiągi.

      Usuń
    2. Zenek typowy łucznik który niemoże zrozumieć że amator nie chce wydawać powyżej 1000zł na łuk który i tak może zaraz rzuci do szafy lepiej nauczyć się jeździć na maluchu niż na mercedesie :)

      Usuń

Publikowanie komentarza