Okulary elastyczne Spreader - recenzja

Dawno, dawno temu wychodziłem z założenia, że dobre okulary przeciwsłoneczne to takie, które pozwalają komfortowo funkcjonować w słoneczny dzień. I tyle.

Dopiero później zacząłem zagłębiać kwestie filtrów, polaryzacji i zobaczyłem ogromną różnicę pomiędzy tanimi egzemplarzami, a drogimi, profesjonalnymi. W ten sposób stałem się właścicielem Ray Banów, które służyły mi dzielnie przez ostatnie 5 lat, praktycznie przy każdej okazji. Przyszła pora na zmiany (a bardziej dodanie alternatywnej pary) i tak oto trafiłem na dziwne modele od firmy Spreader. Dziwne, bo ich zauszniki są elastyczne i... zwijane, a nie składane. Sprawdźmy więc o co tu chodzi.



Postawiłem na barwne wariacje - Honey Yellow oraz Blue Ocean.


Zacznijmy od tego, czym okulary Spreadera różnią się od każdego innego modelu. Otóż tym.że są elastyczne. 


Ramki zostały wykonane z Nylonu TR90, pozwalającego na swobodne zginanie, następnie pokrytego miękkim silikonem aby zapewnić komfort podczas noszenia. W środku mechanizm sprężynowy ze stali. 


Działanie samych ramek przypomina trochę popularne opaski odblaskowe (te dla rowerzystów, na nogawki). Po całkowitym rozwinięciu trzymają się sztywno jak powinny, dopóki nie naciśniemy końcówki. Wtedy całość się zwija.


W teorii końcówkę powinniśmy nosić zagiętą cały czas na głowie - dla pewniejszego 'chwytu'. Ja tego nie stosowałem ponieważ, moim zdaniem, za bardzo uciska to skronie, a bez tego okulary trzymają się pewnie.


Spreader składa się jeszcze w jednym miejscu - w połowie, między szkłami. Tu mechanizm jest plastikowy (przynajmniej ten widoczny) i trochę obawiałem się jego wytrzymałości. Po 2 miesiącach użytkowania luz jest większy, jednak wciąż działają jak powinny.



Wszystko możecie zobaczyć na poniższym filmie:


Zanim przejdziemy do wygody użytkowania, kilka słów o szkłach. Wszystkie modele posiadają soczewki lustrzane lub przezroczyste z filtrem światła trzeciego stopnia UV400 oraz polaryzacją. Jest to duży plus Spreaderów. Szkła dobrze chronią przed światłem, czy to bezpośrednim czy odbitym od innych powierzchni. Nawet podczas najsłoneczniejszych dni na plaży radziły sobie równie dobrze, co moje RayBany, które do tej pory traktowałem jako wyznacznik jakości w tym temacie. Duży plus.




Ale nie obejdzie się bez minusa - polaryzacja nie pozwala odczytywać mi wyświetlacza w aucie :) Nie wiem czy to wina fabryczna (chociaż oba egzemplarze na to cierpią), jednak filtr skutecznie blokuje widoczność informacji wyświetlanych podczas jazdy. Lekko to irytuję, nie powiem :)



Przejdźmy do części praktycznej, czyli jak sprzęt sprawdza się na co dzień. Na początku powiem, że nosi się je inaczej niż tradycyjne modele. Głównie za sprawą materiału, faktu, że ramki są szerokie (5 cm) oraz braku zauszników. Opierają się więc wyżej, nie zachodzą za uszy jednak 'chwyt' jest pewny -  silikon skutecznie trzyma je na głowie, nawet podczas jazdy rowerem czy biegania. Wymagane jest jedynie poprawienie ułożenia raz na jakiś czas. Odczucia podczas noszenia są zupełnie inne niż przy tradycyjnych okularach więc wymaga to czasu na przyzwyczajenie. O ile się to uda - nie każdy się na nie przestawi.


Wygląd to kwestia subiektywna - szerokie ramki oraz 'montaż' na uchu na pewno rzucają się w oczy i wyglądają specyficznie. Moim zdaniem warto byłoby rozważyć odrobinę węższe i krótsze ramki (różne rozmiary?) bo na mniejszych głowach zbyt długie okulary mogą wyglądać dziwnie. Pod kaskiem czy czapką również nie zawsze jest wygodnie całość 'upchać'. 


Jedną wadę szybko wskazywała każda dziewczyna przymierzająca Spreadery - nie nadają się do długich włosów. Silikon zbyt dobrze się ich trzyma uwierając podczas noszenia i ciągnąc przy zakładaniu czy zdejmowaniu. 


Sam system składania ma swoje plusy i minusy. Z plusów zdecydowanie możliwość bezpiecznego i szybkiego 'odwieszenia' ich na chwilę, na kierownicy roweru, uchwycie wózka, drzwiach auta. Czasem brakowało mi tego w tradycyjnych oprawkach, gdzie szukałem odpowiedniego miejsca na odłożenie, co by wykonać jakąś czynność.






Złożone okulary zajmują też mniej miejsca przez co mogą wylądować w małych kieszeniach czy przegródkach. Ja wreszcie mogłem wykorzystać mały schowek przy kierownicy w aucie, gdzie wcześniej zbyt wiele rzeczy się nie mieściło :)



Ostatnia podróż na wakacje wskazała również kolejną wadę w aucie - jadąc 150 km/h drogą ekspresową musiałem troche się namęczyć, co by otworzyć jedną ręką całkowicie złożone okulary :) Pomoc drugiej osoby w takiej sytuacji jest wskazana. 


Cena: regularna 89.99, w promocji 69.99 (SKLEP). W zestawie woreczek i ściereczka. Bardzo przystępnie. 


Czy polecam okulary Spreader? I tak i nie. Z jednej strony za niedużą cenę dostajemy świetne szkła i okulary o ciekawym designie i systemie składania. Z drugiej, właśnie te dwie cechy mogą zniechęcać. Ja, po dwóch miesiącach, nie przestałem ich używać, jednak tradycyjne zauszniki wciąż wygrywają dla mnie w temacie wygody i tradycyjne Ray Bany niezmiennie wracają do łask. 



PLUSY:

+ cena
+ system składania
+ bardzo dobre szkła

MINUSY:

- dla niektórych design
- kolidują z długimi włosami
- nie do końca wygodne pod czapką / kaskiem



Komentarze