Mactronic Black Eye Mini - recenzja

Niedawno mogliście przeczytać naszą recenzję Mactronic X-pistol (LINK). Ciekawy szperacz z wielką mocą, który sprawdzi się w wielu sytuacjach, jednak, ze względu na rozmiary, nie jako EDC. Jakiś czas temu dzięki firmie Mactronic w ręce wpadł nam produkt, który niewątpliwie nadaje się do codziennego noszenia, szczególnie jesienią i zimą, gdy wieczory zapadają dużo szybciej. Mały rozmiar nie oznacza jednak małych możliwości, do czego mamy nadzieję Was przekonać. Przedstawiamy latarkę Mactronic Mini Black Eye.




Latarka którą dostaliśmy zapakowana jest w eleganckie, sztywne pudełko z wypełnieniem z gąbki, co świetnie chroni sprzęt, wygląda bardzo profesjonalnie i czyni ją dobrym wyborem, jeśli chcemy zrobić komuś prezent. Wykonana została z aluminium lotniczego  anodowanego na ciemnoszary kolor. co gwarantuje dużą wytrzymałość oraz stosunkowo małą wagę (80 g). Jej wymiary to 118 x 29 x 20 mm- niedużo, ale też całkiem sporo jak na latarkę EDC. Dla mnie jest o tyle odpowiednia, że rozmiarowo idealnie leży w mojej dłoni.




Budowa latarki pozbawiona jest zbędnych wodotrysków.  Całość jest mocno żłobiona co daje pewny chwyt. Przycisk włączania umieszczony jest na  tyle głęboko że prawdopodobieństwo przypadkowego naciśnięcia jest niewielkie. Dodatkowo całość stoi pewnie, jeśli chcemy ją postawić jak „świeczkę”. Przód latarki to osłonięta dużą koronką soczewka z możliwością regulacji strumienia światła poprzez przekręcanie. Koronka jest na tyle mocna że śmiało może służyć np. do wybijania szyb, a całość została wyposażona w duży klips w kolorze czarnym z lekkim połyskiem (tak jakby do czarnej farby dodano połyskliwe drobinki) co ładnie komponuje się z grafitowym kolorem całości. Klips jest odpowiednio sprężysty, dobrze trzyma jednak nie sprawia problemów kiedy trzeba szybko wyjąć latarkę. W budowie Mini Black Eye zdziwił mnie brak możliwości montażu linki. Można ją co prawda przymocować do klipsu jednak fakt, że ten można odczepić, sprawia, że trzeba się liczyć z możliwością zgubienia latarki w dynamicznych sytuacjach.



Ciekawie wykonany klips








Sam design jest bardziej "taktyczny" niż miejski. Jednak o gustach się nie dyskutuje. Niektórym osobom, którym latarkę pokazywałem, wygląd się podobał, niektórym nie. Wg mnie jest  w porządku, chociaż do eleganckiego zestawu EDC średnio pasuje.

"Wnętrze" latarki

Latarka wyposażona jest w diodę CREE X-RE Q3 LED zasilaną z jednego ogniwa AA co ma generować 95 lumenów. Dioda daje mocne, białe światło o wysokim skupieniu na środku i niewielką aureolą (dwiema przy maksymalnym skręceniu soczewki). Spory radiator sprawia że właściwie się nie grzeje nawet przy dłuższej pracy. 


Regulacja skupienia poprzez kręcenie na początku wymaga przyzwyczajenia jednak ma tą zaletę że raz ustawiona nie zmieni położenia nawet przy mocnym machaniu. 
Do tej pory używałem latarki, gdzie robiło się to poprzez ruch "góra dół" co było dużo wygodniejszym rozwiązaniem (szczególnie operując jedną ręką) jednak i to rozwiązanie daje radę. 
Przy najmniejszym focusie wiązka  światła jest stosunkowo szeroka i całkowicie starcza do pomieszczeń oraz na zewnątrz. Po skupieniu wiązki światła może nam oświetlić drogę na ok. 50 m.

Producent zapewnia również, że soczewka jest nietłukąca, jednak tego nie sprawdziliśmy i nie sprawdzimy :) Po testach mogę jednak uznać, że cała konstrukcja jest wytrzymała.

Latarka jest odporna na wodę, ale nie jest wodoodporna (nr xx). Oznacza to, że śmiało możemy z niej korzystać podczas deszczu czy dużej wilgoci, jednak lepiej jej nie zanurzać :)

Porównanie wielkości z folderem Kershaw Oso sweet...

... i kartą o wymiarach "kredytówki".


Do wyboru mamy jedynie dwa tryby święcenia: światło ciągle na 100 procent mocy latarki oraz stroboskop. Szkoda,  że producent nie  pokusił się jeszcze o przynajmniej jeden,  z mniejszą mocą, ponieważ główny tryb noże być czasem nawet za mocny, np w malych ponieszczeniach czy podczas wykonywania precyzyjnych czynności .

Głęboko osadzony przycisk zapobiega przypadkowemu włączeniu i wyłączeniu

Czas pracy pierwszego trybu to 5 godzin. Może nie za wiele ale przypominam,  że latarka zasilana jest jedynie jedna baterią AA więc łatwo jest zabrać ze sobą "zapas" mocy. Między trybami przełączamy się poprzez płytkie kliknięcie, bądź przez pełne kliknięcie za każdym razem przechodząc przez kolejny tryb. Sprawia to, że często uruchamiamy tryb strobo zupełnie niepotrzebnie.

Oto mały pokaz możliwości Mactronic Black Mini (testy outdoorowe):



Maksymalnie skupiona wiązka światła 



Mactronic Black Eye Mini to niewątpliwie ciekawa latarka, która idealnie nada się do codziennego noszenia dzięki małym wymiarom i dużej mocy. Klips pozwoli na zamontowanie jej w dowolnym miejscu a po jego usunięciu i zamontowaniu na odpowiednim uchwycie,  z powodzeniem może nam służyć jako oświetlenie rowerowe. Warto również zauważyć że jej cena nie jest wygórowana bo wynosi jedynie ok 60 zł. Posiada pomniejsze wady ale mimo wszystko polecam zakup jeśli szukacie taniej,  a porządnej alternatywy do stosunkowo drogich produktów konkurencji.


PLUSY:

+ moc światła
+ cena


MINUSY:

- jedynie dwa tryby świecenia
- dla niektórych design



Latarka została podarowana przez firmę Mactronic. Dziękujemy!

P.S.
Latarkę można wygrać w naszym Facebook'owym konkursie. Szczegóły TUTAJ.

Komentarze

  1. Posiadam ten sam model i szczerze polecam.

    OdpowiedzUsuń
  2. czy ktoś wie gdzie mogę dokupić wyłącznik tylny do tej latarki? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kontaktowałeś się bezpośrednio z producentem?

      http://www.mactronic.pl/pl/pages/contact.html

      Usuń

Publikowanie komentarza