Zegarek sportowy Polar M430 - recenzja

Dzisiaj ponownie o zegarkach. Jednak tym razem nie Suunto czy Garminy a Polar z ich prostym, sportowym modelem M430. Atrakcyjna cena, dobra jakość i zupełnie niezrozumiałem rozwiązania. Takie to połączenie :) 



Biblioteka zegarkowych testów szybko się rozrasta. Do tej pory mogliście poczytać o:

Dla odmiany Polar M430 to model typowo sportowy.



BUDOWA

Wymiary: 38 mm x 43 mm x 12 mm, waga 51 g. 

Zegarek jest spory, ale jednocześnie smukle przylega do ręki i jest zaskakująco lekki. Nosi się wygodnie, nie wadzi nawet podczas spania. Jedyne 'ale' pojawia się w przypadku węższych mankietów (np. od kurtki). Wtedy grubość potrafi dać o sobie znać i zdjęcie okrycia wierzchniego może być nie lada wyzwaniem. 




Miałem pewne obawy co do silikonowego paska który jest stosunkowo szeroki, jednak okazały się one bezpodstawne. Ręka przesadnie się w nim nie poci, włosy się nie zaczepiają, gęsto rozmieszczone otwory pozwalają wygodnie dopasować szerokość do każdego przedramienia. 


Wyświetlacz ma jedynie 128 x 128 pikseli i jest monochromatyczny. Prosty, ale za to bardzo czytelny nawet w słońcu i pozwala na wyświetlenie dużej ilości informacji na raz. Nawigacja odbywa się za pomocą 5 przycisków - jest szybko i intuicyjnie. 




Zastosowane szkiełko jest podatne na uszkodzenia więc polecam albo to zaakceptować albo nakleić hartowane szkło za kilka złotych. Ja wybrałem opcję nr jeden bo wcześniej o tym nie pomyślałem ;)



FUNKCJE

Jak wspomniałem, model przeznaczony jest głównie dla sportowców. Ci mają do wyboru multum dyscyplin sportowych do trackingu aktywności. 

Do tego klasyka - GPS, tempo, odległość, pomiar tętna na nadgarstku, monitorowanie kroków, snu, treningi w strefie tętna (z możliwością zablokowania), alarm wibracyjny, wysokościomierz, wodoszczelność, parowanie z telefonem, licznik kalorii, wydolność tlenowa itd. Dla każdego coś miłego.


Pełny opis możliwości został świetnie opisany na stronie Aktywny Nadgarstek więc odsyłam tu po szczegóły. W skrócie powiem, że do codziennego i sportowego użytku mamy wszystko, co potrzeba. 

Niestety, M430 słynie również z bardzo dziwnych i niezrozumiałych rozwiązań. Pierwsze - tracking pływania. To, że automatycznie nie mierzy przepłyniętej długości na basenie jest zrozumiałe. Szkoda jedynie, że nie można nijak tego dystansu wprowadzić. Czy to oznaczając ręcznie baseny czy na końcu podając pełny dystans.  


Jedna funkcja w Polarach zasługuję na oddzielną wzmiankę, mianowicie program treningu biegowego. Na czym to polega? Na stronie Polar Flow możemy określić swój cel biegowy, który chcemy osiągnąć. Np. start na 5 km, 10 km, półmaraton czy maraton. Dodajemy informacje o aktualnej formie, ramy czasowe i serwis generuje nam kompletny plan treningowy, który znajdziemy w zegarku po sparowaniu z telefonem. Obejmuje to zarówno sesje biegowe jak i rozciąganie.


Treningi są z podziałem na strefy tętna. Podczas biegu zegarek informuje nas czy powinniśmy przyspieszyć czy zwolnić dla najlepszych efektów. Oczywiście w oparciu o nadgarstkowy pomiar tętna więc nie jest to najdokładniejsze (chyba, że dokupimy pas piersiowy).



Powiem szczerze, że poczułem ogromną różnicę pomiędzy bieganiem z wykorzystaniem Polarowego planu a normalnym. Zdecydowanie świetna funkcja. 


GPS

Jedna z ważniejszych właściwości zegarków multisportowych - GPS. 

M430 'fixa' łapie błyskawicznie i sygnał odnajduje się już po jakiś 10-20 sekundach od odpalenia. Zdążysz włączyć muzykę czy zapiąć bluzę przed biegiem i jest już gotowy do działania. Nieźle. 

Dokładność? Również pierwsza klasa. Pod tym względem na pierwszym miejscu wciąż pozostaje Coros jednak Polar plasuje się niewiele dalej za nim. Póki się ruszamy - sygnał zczytywany jest z naprawdę wielką dokładnością, czy to w mieście czy w lesie, i z łatwością możemy potem sprawdzić gdzie przeszliśmy na drugą stronę drogi, gdzie ominęliśmy samochód na ulicy. Naprawdę świetnie. 


Problemy zaczynają się na postoju. Tu niestety spotyka nas popularne zjawisko 'pływania' GPSa, jednak w przypadku M430 - bardzo dotkliwe. Jeśli nie zapauzujemy trackingu ręcznie (autopauza czasem sobie nie radzi), zegarek potrafi doliczyć nam nawet do kilku kilometrów trasy przez kilkanaście minut postoju. Może to nieźle zaburzyć późniejsze wyniki. 

30 minutowy postój na mapie.


FUNKCJE SMART

Zegarek parujemy z telefonem za pomocą Bluetootha co daje nam dostęp do wielu funkcji 'smart'. To niestety jest popis niezrozumiałych i nieprzemyślanych rozwiązań. Ale po kolei. 

Oczywiście możemy odbierać powiadomienia jak SMSy czy wiadomości z Messangera. Niestety wyświetla się jedynie ich część i nie ma możliwości scrollowania tekstu. 

Mamy podgląd kto dzwoni, jednak nie możemy odrzucić czy odebrać połączenia - jedynie wyciszyć. 

Mamy sterowanie multimediami (muzyka) ale dostępne są jedynie funkcję 'Polub utwór / poprzedni utwór'. 

Co mi się bardzo, ale to bardzo nie spodobało - powiadomienia nie działają podczas trackingu aktywności. Przy bieganiu i tak nie nosze telefonu, ale na rowerze chętnie wrzuciłbym go do plecaka czy nerki. Niestety, M430 nie poinformuje mnie wtedy chociażby o połączeniu. 

Zestaw biegowy.

Można dostrzec schemat. Pożyteczna funkcja - kiepsko rozwiązana. Bardzo mnie to zdziwiło bo w końcu Polar ma na tym polu już niemałe doświadczenie. 


APLIKACJA / STRONA

Jeszcze kilka słów na temat dodatkowego oprogramowania. Zegarek parujemy z telefonem za pomocą aplikacji mobilnej, która daje ogromne możliwości w kwestii konfiguracji oraz analizy danych. Ośmielę się stwierdzić, że niejeden profesjonalista byłby zadowolony z oferowanych przez nią możliwości. 

Jakby tego było mało, konto możemy połączyć również ze stroną internetową Polar Flow, która daje nam jeszcze więcej danych, statystyk i podsumowań. Nie brakuje niczego. 





BATERIA

Przejdźmy teraz do mniej przyjemnej kwestii, a mianowicie baterii. Powiem krótko i brutalnie - czuje się oszukany przez Polara.

Zastosowano tu akumulator litowo - polimerowy o pojemności 240 mAh czyli stosunkowo niewiele. Byłem tego świadom od początku, jednak 'na papierze' producent mówił o 8h pracy z najdokładniejszym GPSem lub 30h w trybie oszczędnym. 

Zdecydowanie nie jest to zegarek na dalekie wyprawy (chyba, że z powerbankiem).

Jak to wygląda w praktyce? Zupełnie inaczej. Otóż najlepszym wynikiem, który udało mi się uzyskać w normalnym trybie było około 5h (zazwyczaj po 4,5 zegarek już sygnalizował zbliżające się rozładowanie). Oczywiście od razu wiedziałem, że 8h to katalogowy mit, ale realne osiągi mniejsze o plus minus 40 procent to moim zdaniem przesada.

Po upewnieniu się, że nie był to jednorazowy przypadek postanowiłem zasięgnąć opinii producenta, czy aby mój egzemplarz nie jest wadliwy. Otrzymałem informację, że czas pracy może być zaniżony podczas treningu, ponieważ wpływa na nie zachmurzenie, zabudowania, drzewa i kilka innych czynników. Oczywiście, ma to sens, ale jednocześnie daje do zrozumienia, że wspomniane 8h uzyskamy jedynie ćwicząc na środku pola w bezchmurny dzień, z dala od domów i drzew. W każdym innym wypadku uzyskamy diametralnie niższy czas.  Nie tak to powinno wyglądać. 



Muszę więc wspomnieć jeszcze o gorzkiej wisience na torcie czyli trybie oszczędnym GPS. W katalogu obiecujące 30h pracy więc, kosztem dokładności trackingu, odpaliłem go i poszedłem do lasu. Zgadniecie po jakim czasie zegarek zakomunikował iż pozostała mi godzina pracy? Po 20 godzinach? 15? Otóż nie - po 4! Tak, dobrze czytacie. Zegarek w trybie oszczędnym wytrzymuje dokładnie tyle samo co w trybie normalnym..

Ponowny kontakt z producentem, tym razem wysłałem egzemplarz do sprawdzenia i otrzymałem odpowiedź - wszystko działa jak należy. Dlaczego? Ponieważ tryb oszczędny działa jedynie... w idealnych warunkach. Tak, dokładnie - zegarek może wytrzyma 30h ale jedynie przy bezchmurnym niebie, bez zabudowań i bez drzew. W każdym innym, realnym scenariuszu, bateria padnie po 4-5 godzinach, niezależnie czy skorzystacie z trybu oszczędnego (30h pracy na ulotce) czy z trybu normalnego (8h). 

Kurtyna.

Sytuację ratuje jedynie fakt naprawdę szybkiego ładowania. Od 0 do 100 procent trwa to około 40 minut tak więc chwila pod ładowarką może nam szybko uzupełnić poziom. Z drugiej strony szkoda, że M430 rękami i nogami broni się przed rozładowaniem. Skutkuje to tym, że przy niskim poziomie akumulatora nie możemy np. nastawić budzika. 

Ładowanie tradycyjnie odbywa się za pomocą specjalnego kabla.


CENA

Aktualna cena oscyluje w granicach 600 zł. Ciężko jednoznacznie powiedzieć, czy to dużo czy mało. Pozostawiam do indywidualnej oceny. 


PODSUMOWANIE

Polar M430 to zegarek pełen sprzeczności. Świetny wybór do codziennych aktywności, głownie biegania. Oferuję naprawdę ogrom funkcji, a plany treningowe to wisienka na torcie. Jednak musicie liczyć się z bardzo słaba baterią i koniecznością praktycznie codziennego ładowania, jeśli nie chcecie zostać nagle zaskoczeni przez 'Niski poziom akumulatora'. 

Czy polecam? I tak i nie. Do biegania, na siłownie i na rower jest jak najbardziej odpowiedni i w tej cenie nic lepszego nie znajdziecie. Jeśli jednak planujecie raz na jakiś czas zabrać go w teren czy z powodzeniem używać jako codzienny zegarek, zastanowiłbym się dwa razy. Trochę dopłacając moglibyśmy pokusić się już o jakiegoś Suunto dużo odpowiedniejszego do takich potrzeb. 



PLUSY:

+ dokładność GPS

+ czytelny wyświetlacz

+ funkcje sportowe i plany treningowe

+ świetna aplikacja moblna


MINUSY: 

- bateria!

- dziwne rozwiązania 'smart' 

- brak powiadomień podczas trackingu

- 'pływanie GPSa' na postojach



Komentarze