Spodnie Helikon-Tex Pilgrim - recenzja

Pamiętacie recenzje Anoraka od Helikon-Tex? Dzisiaj druga część kompletu czyli spodnie Pilgrim. Odzież stworzona typowo pod bushcraft i łażenie po lesie.  

Jest to kolejny produkt linii Bushcraft line czyli współpracy Helikona i Survivaltecha. Wcześniej miałem okazję sprawdzić plecak Matilda oraz torbę Satchel. I oczywiście, wspomnianego wcześniej, Anoraka. 




Pilgrim to spodnie outdoorowe z wytrzymałej tkaniny DuraCanvas. W składzie 63% poliester, 23% bawełna, 3% elastan. Wrażenia organoleptyczne  jedynie to potwierdzają. Jakość wykonania stoi na najwyższym poziomie - wszelkie przeszycia, zamki, szwy zostały wykonane dokładnie i z największą precyzją. Nic nie odstaje, nic nie jest krzywe.



Materiał łatwo nie ulega uszkodzeniu. Jak wspominałem, są to typowe spodnie do lasu, więc bez obaw możemy przeciskać się przez ostre krzaki, siadać, klęczeć i próżno szukać śladów zużycia. A i wieczorem możemy śmiało ogrzewać się przy ogniu dzięki odporności na iskry. 

Są częściowo wodoodporne i wytrzymają wędrówkę w mokrych warunkach zanim zaczną przepuszczać wodę. Jeśli mamy w planach dłuższe moczenie, warto je dodatkowo zaimpregnować. Na szczęście szybko schną. 



Krój to nie typowy oversize, ale dopasowane również nie są. Szczególnie widać to w szerokich nogawkach. Ma to na celu bezproblemowe upchanie pod ciuchem dodatkowych warstw (np. bieliznę termiczną), jednak chętnie zobaczyłbym odrobinę węższe nogawki. Na funkcjonalność by to nie wpłynęło, a byłoby wygodniejsze (chociażby w mokrych warunkach) i ładniejsze wizualnie. 


Przyznać muszę, że model został naprawdę bardzo skrzętnie przemyślany i zaimplementowano tu sporo ciekawych smaczków. Dlatego, co by o niczym nie zapomnieć, najłatwiej będzie omówić je od góry do dołu.

Pas spodni ozdobiony jest licznymi szlufkami i dwoma zaczepami do szelek. Z tych nie korzystałem więc element pomijam. 


W pierwszej chwili miałem chwilę zawahania, czy szlufki pomieszczą mojego Bayoneta co na szczęście się udało. Ich szerokość to równe 45 mm dzięki czemu wszedł na styk. Ulga.

Pod kilkoma z nich znajdziemy 'pętelkę' która służy jako zabezpieczenie sprzętu, jak chociażby nóż noszony na klipsie. Możemy go doczepić kawałkiem sznurka co by mieć pewność, że nie wypadnie podczas przeciskania się przez krzaki. 

Tył pasa to mistrzostwo - podniesiony stan oraz dodatkowe wyścielenie od wewnętrznej strony sprawiają, że już nigdy nam nie 'pękną plecy' podczas schylania czy nie wypadnie włożona w spodnie odzież. Są wysokie i dobrze chronią nerki. Niby rozwiązanie proste, ale bardzo, bardzo ułatwiający życie podczas wędrówki (szczególnie z plecakiem), przy obozowych pracach czy normalnym, codziennym użytkowaniu.   


Z przodu natomiast patent, który nie każdemu przypadnie do gustu.  Nie znajdziemy tradycyjnego zapięcia na guzik nad rozporkiem, jedynie rzep. Czemu? Miało to ułatwiać dopasowanie zależnie od aktualnie noszonego stroju (i ilości warstw). I tak rzeczywiście jest. Spory zakres regulacji pozwala całkowicie zrezygnować z paska. 


Od razu uspokoję - z rzepami u Helikona bywało różnie, tu jest porządnie. Pół roku noszenia nie odcisnęło na zapięciu większego piętna. 

Osobiście polubiłem to rozwiązanie, ale słyszałem niejeden głos zawodu na brak tradycyjnego zapięcia. Ot - kwestia gustu. 

Kolejny punkt - kieszenie czyli małe wisienki na torcie. Łącznie jest ich osiem sztuk i każda została skrzętnie przemyślana. 

Na początek tradycyjne, otwarte po lewej i prawej stronie. Nie ma co tu długo się rozpisywać oprócz tego, że są naprawdę duże i pojemne. Niestety, zarazem troche ciasne więc ogrzewać ręce podczas marszu może być ciężko. 

Następne znajdują się zaraz obok nich i zamykane są na kanadyjskie guziki. Czyli duże, giętkie, na tasiemce dzięki czemu mamy pewność, że się nie połamią ani nie urwą. 

Kieszeń jest podłużna i pionowa, przystosowana chociażby do fixeda.



Następne w kolejce - kieszenie biodrowe zapinane na suwak o długości 18 cm. Już to może nam sugerować, że są po prostu ogromne. Od środka wyścielone siatką, głębokie na 23 cm i zachodzące aż na tylną część uda. Pomieszczą naprawdę dużo a zaimplementowana w środku przegródka pozwoli na zachowanie względnego porządku. 



Co jest również dobre - kieszeń umieszczona została stosunkowo wysoko dzięki czemu nie musimy się do niej 'schylać'. 

Zastosowanie siatki i szerokiego suwaka również nie było przypadkowe, bo spełnia również role wywietrznika podczas intensywniejszego marszu czy wyższych temperatur.   

Niżej kolejna kieszeń na guzik. Również bardzo pojemna.



Podsumowując ten fragment, Pilgrim oferuje szeroki wybór skrytek pośród których możemy wygodnie i przemyślanie rozmieścić naprawdę dużo szpeju.  Niezła robota. 

Tradycyjny element serii Buscraft Line - dumne logo wytłoczone na kawałku skóry. 

Jeśli w lesie dużo czasu spędzacie na kolanach (nie wnikam) to ucieszy Was fakt, iż na ich wysokości od wewnętrznej strony znajdziecie kieszonkę na umieszczenie wkładki czy ochraniaczy. 

Samiuśki dół zdobią ściągacze przepuszczone przez całą krawędź nogawki. Do wyregulowania, zaczepienia o buty i maszerowania w spokoju.  

Tak pokrótce przedstawia się budowa spodni Pilgrim. W trzech słowach - wszystko zostało przemyślane. 


Wrócę jeszcze raz do kwestii jakości. Podtrzymuję co napisałem na początku - zarówno wykonanie jak i materiały to górna półka. 6 miesięcy częstego ciorania w lesie, górach, na działce nie wywarły na nich żadnych znaczących uszkodzeń. Sprawdziły się na wiosnę, lato i jesień. Rezygnowałem z nich jedynie w upalne dni - po pierwsze ze względu na gruby materiał, po drugie - szerokie nogawki trudno podwinąć i utrzymać w ładzie podczas marszu.  

Testowane spodnie są w kolorze zielonym. Do wyboru mamy aż 7 wersji kolorystycznych. Cena? 329 zł na stronie Helikona. Adekwatna do jakości produktu. 

Podsumowując ten przydługi wywód - Pilgrim to najlepsze leśne spodnie jakie do tej pory miałem. Pobiły ulubione do tej pory Defianty od Claw Geara, głównie za sprawą sprytnych drobiazgów. Z czystym sumieniem polecam je każdemu, kto szuka uniwersalnych portek głównie z outdoorowym przeznaczeniem. Zostały naprawdę świetnie przemyślane i nie znajdziecie w nich żadnych przypadkowych elementów czy półśrodków. Brawo Helikon, brawo Survivaltech - w tym przypadku kooperacja wyszła świetnie.   


PLUSY:

+ liczne i przemyślane kieszenie

+ wysoki stan i ochrona nerek

+ porządny materiał



MINUSY:

- zbyt szerokie nogawki

- rzep nad rozporkiem zamiast guzika (dla niektórych)



Komentarze